Mieszkańcy o Józefosławiu:

“Poranna kawa wśród zieleni?
Nie zamieniłbym jej na nic innego.”

Napisano Ancona Październik 10, 2020

Mieszkańcy o Józefosławiu: “Poranna kawa wśród zieleni? Nie zamieniłbym jej na nic innego.”

Konrad (26 lat) kupił mieszkanie w Cichej Łące ze swoją dziewczyną. “Największą motywacją dla mnie był fakt, że znam już Józefosław - pochodzę z tych okolic, więc czuję się tu jak u siebie” opowiada, siedząc na leżaku, z którego dogląda grilla. “Moja dziewczyna marzyła o swoim własnym ogródku, ponieważ jej pasją są rośliny i krzewy zimozielone. Mogłem spełnić to marzenie, i jak widać zmieścił się także grill!”

“Ale żeby nie było, nie samą karkówką człowiek żyje. W okolicy mamy fantastyczne sushi, na które chodzimy zdecydowanie częściej niż sugerowałby zdrowy rozsądek. Trattoria Numero Uno, gdzie robią najlepszą pizzę w okolicy także jest stałym punktem programu w dni, kiedy po powrocie z pracy chcemy już tylko się zrelaksować.”

“Czemu lubię Józefosław? Bo jest trochę jak Warszawa - tylko taniej, spokojniej, bezpieczniej i mniej hałasu. Mam tu wszystkie zalety bliskości wielkiego miasta bez jego wad, a przy okazji 10 minut spacerem do lasu. Czego chcieć więcej gdy się jest rozpieranym energią millenialsem? Ścieżki rowerowe są dużym plusem, zwłaszcza że niedawno kupiliśmy dwa górale.”

“Większość moich sąsiadów to moi rówieśnicy lub ludzie niewiele starsi, więc mamy z nimi łatwy kontakt. Nie jesteśmy tak wyizolowani, jak w bloku w Warszawie, gdzie cały kontakt z sąsiadami to rzucone w windzie ‘cześć’, bo na więcej nie ma czasu i zwyczajnie się nie chce. Tutaj jest zupełnie inaczej… ten grill zresztą też nie jest tylko dla nas!”

Rodzina Oliwiera to jego największa duma. Kiedy więc pojawiła się możliwość wyprowadzki z zadymionej i zakorkowanej Ochoty nie tracił czasu: Józefosław wygrał z blokami na Woli, i powoli wszyscy zadomowili się w Cichej Łące. “Na reklamę osiedla trafiliśmy zupełnie przypadkowo, ale coś nas tknęło. Po rekomendacjach od mieszkających tu znajomych, z którymi podzieliliśmy się linkiem do oferty, przyjechaliśmy zobaczyć Cichą Łąkę… i wsiąkliśmy na dobre. Nie mogliśmy powiedzieć nie!”

Żona Oliwiera, Sylwia, właśnie wybiega z domu, łapiąc w przelocie torebkę. “Ponoć dojazd Puławską do Warszawy jest fatalny. Zdecydowanie mówią to tylko Ci, którzy natrafili na jakiś miejski mit… dojeżdżam co rano do pracy tą trasą, i zajmuje mi to zdecydowanie krócej niż kiedy jeździłam komunikacją miejską po Warszawie.” Oliwier kiwa głową. “Nasz syn zresztą chodzi do liceum na Ursynowie i jeździ tam rowerem… z Józefosławia to zaledwie kwadrans, więc wysypia się lepiej niż gdy musiał dojeżdżać metrem.”

“Najważniejszy dla nas jest spokój i możliwość wypoczynku po pracy w całkowitym oderwaniu od klaksonów, smogu i poczucia, że stale jesteś w cieniu betonu. Jeśli będziemy chcieli podjechać do Warszawy to zajmie nam to dosłownie chwilę, ale większość naszych bieżących potrzeb zaspokaja miejscowa Galeria Józefosław. Kilka sklepów z ciuchami dla dziewczyn, supermarket, warzywniak… wiele więcej nie trzeba.”

“Poranna kawa wśród zieleni? Nie zamieniłbym jej na nic innego. Nie wiem, jak mogło mi się podobać picie jej na mikroskopijnym balkonie na Ochocie… teraz pijam ją patrząc na drzewa, witając się z sąsiadami. Nie gonię za niczym. W okolicy jest mnóstwo młodzieży, więc nasz syn ma towarzystwo, a jeśli kiedyś pojawi się młodsze rodzeństwo, to mamy blisko także przedszkola i szkołę. Z tego co wiem nasi sąsiedzi z dzieciakami chodzą ciągle do Kabackiego - widać maluchy mogą tam zużytkować nadprogramową energię. Sami lubimy to robić!”